Mateusz Kaprzyk punktuje w ELMS w Barcelonie

  • by

Mateusz Kaprzyk i jego zespół pokazali w Barcelonie tempo, aby walczyć o podium w pierwszym wyścigu sezonu European Le Mans Series. Co prawda z powodu problemów z rozrusznikiem ekipa RLR MSport ukończyła czterogodzinne zmagania na dziewiątej pozycji, ale katowiczanin był jednym z najszybszych kierowców na znanym z Formuły 1 torze Circuit de Barcelona-Catalunya.
 
21-latek rozpoczął swój trzeci sezon w ELMS pokazując świetne tempo w treningach i licząc na walkę o podium w niedzielnym wyścigu. Zmiennik jedynego Polaka w stawce, Francuz Julien Gael, wywalczył w sobotnich kwalifikacjach piąte miejsce w klasie LMP3, z kolei trzeci z kierowców, Horst Felbermayr, rozpoczynał trwające cztery godziny zmagania. 
 
Austriak był w stanie wydłużyć swoją pierwszą zmianę do grubo ponad godziny, co dawało ekipie RLR MSport sporą przewagę strategiczną przed końcówką rywalizacji. Niestety, problem z rozrusznikiem podczas pierwszego z trzech pit stopów kosztował zespół mistrzów ELMS z 2018 roku aż sześć okrążeń, przekreślając szansę na walkę o podium. 
 
Kaprzyk i jego zmiennicy nie zamierzali się jednak poddawać. Katowiczanin zmienił Febermayra za kierownicą 455-konnego Ligiera na początku trzeciej godziny wyścigu i przejechał podczas swojej zmiany 31 okrążeń, utrzymując tempo pierwszej trójki. Równie szybki był podczas ostatniej zmiany Gael, potwierdzając wysokie aspiracje zespołu przed czterema kolejnymi wyścigami sezonu 2023. Najbliższy z nich odbędzie się w lipcu na torze Paul Ricard we Francji. 
 
„Oczywiście liczyliśmy w Barcelonie na dużo, dużo więcej niż tylko punkty i dziewiąte miejsce, ale skupiam się na pozytywach – mówi wspierany przez PKN ORLEN i PZU Mateusz Kaprzyk. – Horst przejechał solidną zmianę, a jego późny zjazd na pierwszy pit stop dawał nam sporą przewagę strategiczną nad rywalami i stawiał nas w bardzo dobrej pozycji. Niestety, problem z rozrusznikiem kosztował nas bardzo dużo czasu i pozbawił szansy na walkę o podium, ale takie rzeczy w motorsporcie czasami po prostu się zdarzają i nie są niczyją winą. Mimo wszystko nie zamierzaliśmy się poddawać. Podczas mojej zmiany miałem bardzo szybkie i równe tempo, a to bardzo budujące przed kolejnymi wyścigami. Także Julien był bardzo szybki, dlatego jesteśmy pewni, że mimo pechowego początku to będzie dla nas udany sezon. Dziękuję polskim kibicom za doping, a moim partnerom za pomoc w zbudowaniu w tym roku bardzo konkurencyjnego pakietu”.